wtorek, 1 stycznia 2013

Podsumowanie Roku 2012 (Z Awarią w Nowy Rok)

Witam Wszystkich.
Mamy już Nowy Rok 2013, czas na podsumowanie minionego roku. Przez ostatni rok nie wiele się u mnie zmieniło, po za tym że jestem już bliżej niż dalej do zawodu kierowcy, w ciągu ostatnich 10 miesięcy zrobiłem kat. C i C+E, a od 15 stycznia zaczynam KW.

Wracając do minionego roku to zakończył się niezbyt przyjemnym akcentem, ponieważ w środę przed świętami (19.grudnia), chwilę po wyjeździe z firmy, spod maski słychać było jakiś pisk, zatrzymałem się, zaglądnąłem pod maskę, wszystko na pozór było OK, że nic po za tym się nie działo jechałem dalej, po kilku kilometrach przy wciskaniu zaczęło piszczeć i śmierdzieć sprzęgło, wykonałem telefon do szefa czy mam wracać czy jechać dalej, szefa zadzwonił do mechanika, i po chwili usłyszałem "możesz jechać, tylko jedź powoli i nie zmieniaj biegów za często" więc pojechałem dalej i resztę trasy przejechałem bez ogrzewania, ponieważ w kabinie i tak czuć było smród ze sprzęgła, a po włączeniu ogrzewania nie dało się wytrzymać, po fajrancie zaprowadziłem samochód na serwis, gdzie stoi do dziś nie ruszony. Dzień wcześniej we wtorek zaliczyłem stłuczkę (nie z mojej winy) a właściwie lekkie puknięcie, jadący  przede mną samochód nagle gwałtownie zahamował, ja zdążyłem wyhamować, ale dziewczyna za mną już nie i uderzyła w mój zderzak, ale na szczęście nic się nie stało, u mnie wypadła zaślepka haka holowniczego a jej pękła ramka od tablicy, włożyłem zaślepkę na swoje miejsce, sprawdziłem zderzak, było wszystko w porządku, nie było po co pisać żadnych oświadczeń a tym bardziej wzywać policji, więc pojechaliśmy dalej.

W ciągu ostatniego roku:

Przejechałem   ok. 25000 km,
Zatankowałem ok. 2200 l. ON,
Odwiedziłem   ok. 250 różnych firm, w tym 50 po za Krakowem,
Miejsca w których byłem: Mysłowice, Katowice, Sosnowiec, Chrzanów, Jaworzno, Trzebinia, Oświęcim, Chełmek, Brzesko, Wojnicz, Tarnów, Bochnia, Niepołomice, Wolbrom, Skała, Myślenice, Andrychów, Wadowice, Kalwaria Zebrzydowska, Wieliczka.

Szału nie ma, ale i tak nie jest źle, mogło być gorzej, mógłbym jeździć tylko po mieście, a tu zawszę raz na tydzień się wyskoczy gdzieś "dalej" poza miasto. :)

Wrócę jeszcze do mojego Fiacika, który stoi w serwisie nie ruszony od 19 grudnia, tak jak go zostawiłem tak stoi, brudny, zamarznięty, trochę śniegu na niego nasypało, dopiero jutro biorą się za naprawę, na czwartek ma być gotowy podobno. Ale nie narzekam bo miałem 2 tygodnie wolne, odpocząłem, pobalowałem, jeszcze jutro ostatni dzień wolnego i w czwartek wracam do pracy. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz