niedziela, 19 maja 2013

6 Dni w Trasie

Ostatni tydzień spędziłem w trasie, miałem jeszcze trochę urlopu, więc postanowiłem zrobić sobie małe wakacje aby oderwać się od tej codziennej jazdy wokół komina, i wybrałem się z ojcem w tygodniową trasę.


Trasa zajęła na 6 dni, przejechaliśmy ok, 2000 km, odwiedziliśmy 9 miast.

Wyjechaliśmy w niedziele wieczorem, szybki przerzut gratów do DAF-a, rundka wokół samochodu, wszystko w porządku więc starujemy na Gliwice, nocka ciepła, ruch na drodze praktycznie żaden, troszkę tylko przeszkadzał drobny deszczyk który padał prawie przez całą drogę, na miejsce dotarliśmy po 01;00 w nocy, rozładunek dopiero o 6;00, więc można iść spać. Nie spałem w kabinie już dobrych kilka lat, ale wpakowałem się na górne łóżko, przypomniały mi się dawne czasy, kiedy to całe wakacje spędzałem w kabinie.
W kabinę stukał deszcz więc szybko zasnąłem, ok, 5;00 obudziło nas przeraźliwe zimno, okazało się że to webasto się zbuntowało i odmówiło posłuszeństwa, więc pobudka nie była zbyt przyjemna, chwile po 6;00 podjechaliśmy pod rampę, rozładować samochód trzeba było samemu, było nas dwóch, ale na jedną rampę przysługiwał jeden wózek, więc nie było mowy o szybszym rozładunku.
Po rozładunku zjedliśmy śniadanie, w tym samym czasie zadzwonił spedytor, i jedziemy na pusto do Wadowic a z tamtąd do Brzeska. Nocka na bazie i wtorek rano przeładunek znowu do Gliwic, w to samo miejsce, i z tamtąd pusty przejazd na załadunek do Bierunia i na Kraków, i koniec dnia na firmie. Środa rano rozładunek, załadunek opakowań i na Brzesko, wjeżdżamy na browar, święcie przekonani że dostaniemy znowu Gliwice, albo jakiś Kraków, a tu niespodzianka i ładujemy się do tzw. Czeczeni czyli do Tomaszowa Mazowieckiego, dojechaliśmy tam ok 20;00, nocka u wujka kilka ulic dalej i w czwartek rano rozładunek i pusty podjazd na załadunek do Błoni k/ W-wy, tam załadunek i do Brzeska, czas jazdy skończył się jakieś 50 km, przed Tarnowem, więc nocka na Orlenie, i w piątek rano dojazd na przeładunek do Brzeska i dalej do Zawiercia, powrót na Brzesko i koniec tygodnia.
W sobotę podjechaliśmy na bazę, umyliśmy i posprzątaliśmy DAF-ika, przerzuciłem swoje rzeczy do mojej osobówki i na tym się skończyła moja przygoda.

Tydzień w trasie minął jak jeden dzień, przypomniały mi się czasy, kilka lat wstecz jak jeździłem z ojcem prze całe wakacje, a tu tylko tydzień. Ale w tym tygodniu odbieram prawko, i w czerwcu również jadę z ojcem w trasę ale już jako pełnowartościowy drugi kierowca.

Na koniec dodam że od jutra zabieram się za montowanie filmu który nakręciłem podczas tej trasy,
będzie to 6 odcinków, po jednym z każdego dnia trasy.

Pozdrawiam.






































































piątek, 19 kwietnia 2013

Co nowego, czyli aktualizacja.

Cześć wszystkim.
Ostatnio straszna cisza ale było to spowodowane brakiem czasu oraz tym że na początku roku nic ciekawego się nie działo więc nie było za bardzo kiedy i o czym pisać.

 Zacznijmy od początku, w firmie jak zwykle styczeń był bardzo pracowity, było dużo więcej wyjazdów w trasy do Mysłowic, a i po mieście jeździło się więcej niż w każdym innym miesiącu bo średni dzienny przebieg nie przekracza 100 km, ale nie w styczniu, więc codziennie to samo, praca - dom - praca - dom i tak w kółko 5 dni w tygodniu.
Luty już był dużo spokojniejszy, miałem wreszcie czas aby zająć się robieniem kwalifikacji, wziąłem w pracy 2 tygodnie wolnego, zrobiłem badania, zapisałem się na KW i po ponad 2-óch miesiącach od zadania C+E, 12 lutego nareszcie rozpocząłem kurs Kwalifikacji Wstępnej Przyspieszonej, pierwszy tydzień 3 dni wykładów z czego 3/4 materiału było już na kursie prawa jazdy, w drugim tygodniu było trochę ciekawiej ponieważ wykłady prowadził Inspektor z ITD, na koniec dostaliśmy dostęp do platformy z E-Learningiem a tam 13 działów, ok 6000 slajdów do przeglądnięcia w 25 dni, było co przeglądać, choć jak zobaczyłem pierwsze 2 działy to zacząłem się zastanawiać czy to jest szkolenie dla kierowców czy mechaników, ale jakoś przerobiłem te slajdy, ostatni dział zaliczyłem dzień przed egzaminem wewnętrznym, który był 11 marca, a 3 dni później, mieliśmy wyjazd na warunki specjalne, który kończył kurs. Po zakończeniu kursu zostało tylko oczekiwanie na egzamin państwowy, no i oczywiście zakuwanie pytań na "blachę", po miesięcznym czekaniu, tydzień temu 12 kwietnia zdałem państwowy egzamin na KW, i czekam teraz na świadectwo kwalifikacji, potem składam wniosek o nowe prawo jazdy, i w drogę.
 Co do pracy, to jak już wcześniej pisałem interesuje mnie tylko i wyłącznie krajówka, choć dużo ludzi twierdzi że najlepiej to tylko na międzynarodówce jeździć, że dobre drogi, parkingi, nowe wozy, ale mnie to nie kręci zacytuję Tkaczykowskiego "fajnie jest jeździć nowym sprzętem, ale wolę stary by nie siedzieć 3 tygodnie za granicą".
Jak na razie za robotą się specjalnie nie rozglądałem, ale jestem już wstępnie dogadany z szefem jednej firmy, i sprawa wygląda tak że jak odbiorę prawko to mam przyjść na próbę i pojeździć 2 tygodnie w podwójnej obsadzie i jeżeli się sprawdzę to dostanę swój zestaw, najprawdopodobniej będzie to Actros MP I Mega Space + Firana.

To by było na tyle, dodam jeszcze że na początku maja ruszam w tygodniową trasę z tatą (na razie jako pasażer), ale na pewno nagram jakiś filmik dopiero będę zaczynał przygodę z filmowaniem więc to będzie mój pierwszy film i jakieś fotki i  relacja na blogu z trasy pewnie tez się pojawi.

Pozdrawiam :)

wtorek, 1 stycznia 2013

Podsumowanie Roku 2012 (Z Awarią w Nowy Rok)

Witam Wszystkich.
Mamy już Nowy Rok 2013, czas na podsumowanie minionego roku. Przez ostatni rok nie wiele się u mnie zmieniło, po za tym że jestem już bliżej niż dalej do zawodu kierowcy, w ciągu ostatnich 10 miesięcy zrobiłem kat. C i C+E, a od 15 stycznia zaczynam KW.

Wracając do minionego roku to zakończył się niezbyt przyjemnym akcentem, ponieważ w środę przed świętami (19.grudnia), chwilę po wyjeździe z firmy, spod maski słychać było jakiś pisk, zatrzymałem się, zaglądnąłem pod maskę, wszystko na pozór było OK, że nic po za tym się nie działo jechałem dalej, po kilku kilometrach przy wciskaniu zaczęło piszczeć i śmierdzieć sprzęgło, wykonałem telefon do szefa czy mam wracać czy jechać dalej, szefa zadzwonił do mechanika, i po chwili usłyszałem "możesz jechać, tylko jedź powoli i nie zmieniaj biegów za często" więc pojechałem dalej i resztę trasy przejechałem bez ogrzewania, ponieważ w kabinie i tak czuć było smród ze sprzęgła, a po włączeniu ogrzewania nie dało się wytrzymać, po fajrancie zaprowadziłem samochód na serwis, gdzie stoi do dziś nie ruszony. Dzień wcześniej we wtorek zaliczyłem stłuczkę (nie z mojej winy) a właściwie lekkie puknięcie, jadący  przede mną samochód nagle gwałtownie zahamował, ja zdążyłem wyhamować, ale dziewczyna za mną już nie i uderzyła w mój zderzak, ale na szczęście nic się nie stało, u mnie wypadła zaślepka haka holowniczego a jej pękła ramka od tablicy, włożyłem zaślepkę na swoje miejsce, sprawdziłem zderzak, było wszystko w porządku, nie było po co pisać żadnych oświadczeń a tym bardziej wzywać policji, więc pojechaliśmy dalej.

W ciągu ostatniego roku:

Przejechałem   ok. 25000 km,
Zatankowałem ok. 2200 l. ON,
Odwiedziłem   ok. 250 różnych firm, w tym 50 po za Krakowem,
Miejsca w których byłem: Mysłowice, Katowice, Sosnowiec, Chrzanów, Jaworzno, Trzebinia, Oświęcim, Chełmek, Brzesko, Wojnicz, Tarnów, Bochnia, Niepołomice, Wolbrom, Skała, Myślenice, Andrychów, Wadowice, Kalwaria Zebrzydowska, Wieliczka.

Szału nie ma, ale i tak nie jest źle, mogło być gorzej, mógłbym jeździć tylko po mieście, a tu zawszę raz na tydzień się wyskoczy gdzieś "dalej" poza miasto. :)

Wrócę jeszcze do mojego Fiacika, który stoi w serwisie nie ruszony od 19 grudnia, tak jak go zostawiłem tak stoi, brudny, zamarznięty, trochę śniegu na niego nasypało, dopiero jutro biorą się za naprawę, na czwartek ma być gotowy podobno. Ale nie narzekam bo miałem 2 tygodnie wolne, odpocząłem, pobalowałem, jeszcze jutro ostatni dzień wolnego i w czwartek wracam do pracy. :)