niedziela, 16 września 2012

Czwartek 13-ego, Najdłuzszy i Najlepszy Dzień Mojej Kariery

Ubiegły czwartek 13.września.2012r. był moim najdłuższym dniem w pracy, mimo tego że jestem kierowcą mam stały czas pracy 8h, normalnie o tym gdzie pojadę decyduje szef, i tak ustala trasę aby samochód był przed godz. 16 na bazie, no ale raz na jakiś czas zdarzy się że zjeżdżam trochę później, przeważnie jest to 15-30 minut, niby nic, ale po 16;00 zaraz telefon się urywa, gdzie jesteś, za ile będziesz itp.

A wracając do czwartku,
Dzień zapowiadał się tak jak każdy inny dzień w którym jadę w dalszą trasę, z rana przed 9;00 rozwiozłem "drobince" szybko poszło bo tylko 2 punkty w Nowej Hucie (moja ulubiona dzielnica KRK), o  10;00 byłem już na firmie, szybki załadunek towaru do Mysłowic, i zostaje jeszcze czekanie na kuriera z Raben-u, który ma dostarczyć paletę taśmy, którą mam zabrać w okolice Chrzanowa (dokładnie Balin), kurier miał być przed 11;00, a dotarł do nas dopiero o 13;15 (młody kierowca, dało się poznać od razu, że chłopak, od niedawna jeździ, to mu trochę zeszło, bo miał przed nami jeszcze kilka rozładunków ). Szybkie ładowanie, tankowanie, i wyjazd przed 14;00, najpierw obwodnicą do Balic, potem DK 79 żeby za "bramki" nie płacić, przez Krzeszowice, Trzebinię, w kier. Katowic, 14;50 dotarłem na rozładunek w Balinie (ok. Chrzanowa), do rozładowania paleta ok. 100 kartonów załadowanych luzem na aucie, w dodatku dostawa do prywatnego domu, mimo niedużych gabarytów auta, i tak było za ciasno, cofam tyłem między dom, a jakieś krzaki, prawa strona na milimetry przy ścianie domu żeby można lewe drzwi otworzyć, a i tak gałęzie zostawiły kilka niewielkich śladów na lewym boku, no ale w końcu wysiadam, w dodatku cały dzień padało, po kwadransie byłem już rozładowany i mogłem ruszać dalej DK 79 w kierunku Jaworzna i potem wjazd na S1 w kierunku Mysłowic, zjazd Mysłowice - Brzezinka centralnie pod  Panattoni Park Mysłowice. Dotarłem do celu ok. 15;45, zaniosłem WZ-ki do biura, na szczęście pod rampą było pusto więc o 15;55 już podjeżdżałem na rozładunek, szybko poszło i 16;10  w końcu ruszam do domu. Najpierw drogą S1 do Jaworzna, potem DK 79 przez Chrzanów, Trzebinie, do Balic, wypad na obwodnice A4 do Szarowa, następnie  DK 75 pod sławnego w okolicy "Janosika" i znowu DK 79 prosto do domu, nie musiałem odstawiać auta na bazę, bo szef przed wyjazdem kazał mi na powrocie jechać prosto do domu., bo mu się nie chciało na mnie czekać.
W domu byłem o 19;15, szybki prysznic, kolacja, jakieś piwko, a w piątek rano na bazę,
piątek minął spokojnie, połowa dniówki wolna, to umyłem, wysprzątałem samochód, żeby w poniedziałek, po weekendzie można było przyjemnie wsiąść do czystego auta.


Podsumowując to mój najdłuższy i najlepszy dzień w mojej karierze, cały dzień padał drobny deszcz, a ja osobiście lubię jeździć w deszczu, oraz po zmroku, a najbardziej kiedy w trakcie jazdy zmienia się pora dnia, tak jak to miało miejsce kiedy wracałem, wyjeżdżając z Mysłowic był dzień, i im bliżej domu tym ciemniej.












































sobota, 15 września 2012

Kat. C+E, małe opóźnienie.

Na początku września miałem zaczynać kurs na Kat. C+E, ale niestety, w poniedziałek 3 września kiedy miałem zaczynać pechowo trafiło się tyle pracy że zjechałem na bazę dopiero o 17 (no ale w transporcie tak bywa, myślę nic się nie stało, pierwszy wykład mogę odpuścić nic ciekawego nie ma), a miałem skończyć pracę wcześniej ok. 14;00. Na domiar złego, dowiedziałem się od szefa że kolega który miał mnie zastępować, poczuł się słabo, i został zabrany do szpitala, nie ma go w pracy już 2 tygodnie ma wrócić prawdopodobnie w poniedziałek 17-ego, a ja jestem wstępnie zapisany na poniedziałek na Kat. C+E.
Nie mogę mieć do nikogo pretensji, choroba nie wybiera, akurat tak się złożyło, zależy mi na czasie, chcę po nowym roku, przesiąść się na "dużego", a tu 2 tyg. w plecy, no ale cóż, trzeba jakoś przeboleć.

sobota, 1 września 2012

Zostać Zawodowcem, czlyli szkoleń część kolejna, Kat. C+E

 Witam.
Na moim blogu ostatnio trochę cicho, ale niedawno wystartowałem z blogiem a wiadomo jak to zawsze jest na początku, a tym bardziej że na razie nie za bardzo jest o czym pisać.

Dziś mija 36 dni, od kiedy zdałem Kat. C, ale nie miałem czasu na rozpoczęcie kat. C+E, ponieważ, okres wakacji, to również w mojej obecnej firmie sezon urlopowy, a ja jestem tam jedynym kierowcą, więc sami rozumiecie że nie miał by mnie kto zastąpić.
  No ale po długim oczekiwaniu w końcu wakacje minęły, firma w komplecie, także będę mógł kończyć zmianę wcześniej i uczęszczać na wykłady z teorii przez najbliższy tydzień, a w piątek pierwsza jazda zestawem z naczepą :)